O sztuce współczesnej

W dobrym guście jest nie rozumieć sztuki współczesnej. Zdania takie jak “ja to w ogóle nie rozumiem sztuki współczesnej”, „też mógłbym tak zrobić”, „… i to jest sztuka?” sprawiają, że ktoś podkreśla iż separuje się od dziwnych i (w złym tego słowa znaczeniu) snobistycznych kręgów. Już lepiej wydać pieniądze na kolejny, nowszy model samochodu, droższe meble czy ekskluzywne wakacje – myśli bogaty Polak w dzisiejszych czasach. Mało kto wyraża chęć pochylenia się nad sztuką współczesną i dojścia do tego czym jest ta dziedzina, omijana przez większą część społeczeństwa szerokim łukiem.

Z taką łatwością gardzimy dziełami najnowszej sztuki nie wykonując żadnego wysiłku w kierunku ich zgłębienia. Podobna ignorancja nie występuje np. w stosunku do muzyki, sztuki dawnej czy filmu, mimo że również niewielka część społeczeństwa faktycznie zna się na tych dziedzinach. Nawet jeśli ktoś nie ma wiedzy specjalistycznej w zakresie filmu i ma tego świadomość, nie wypowie tego faktu z dumą przy okazji spotkania towarzyskiego jako rzeczy, którą warto się chwalić.

Ignorancja wynikająca z niewiedzy

Większość osób dyskredytująca sztukę współczesną na rzecz przystępności i zrozumiałości sztuki dawnej popełnia (zupełnie nieświadomie) wielką gafę dowodząc jedynie swojej ignorancji, wynikającej z niewiedzy. Dzieła sztuki renesansu przykładowo pochodzące z epoki renesansu (kiedy tworzyli tacy artyści jak Michał Anioł, Leonardo da Vinci czy Albrecht Dürer) uznaje się powszechnie jako estetycznie piękne, perfekcyjnie wykonane (zgodnie z zasadami anatomii i perspektywy), stąd konkluzja, że tego rodzaju dzieła to tzw. “prawdziwa sztuka”, ponieważ są piękne i trudne w wykonaniu. Jednak osoba wydająca taki osąd nie wie, iż by z rzeczywistym zrozumieniem czytać takie prace trzeba posiąść nie lada wiedzę z zakresu symboliki tych dzieł, jest ona w nich kluczowa. Bez odpowiedniego kodu kulturowego (dzisiaj trudno dostępnego bez specjalistycznych studiów z zakresu historii sztuki) nie można powiedzieć, że się te prace rozumie, i że są przystępne w odbiorze. Można tylko stwierdzić, czy budzą nasz czysto estetyczny podziw (co wcale nie musi być wyznacznikiem obcowania z dziełem sztuki – ale o tym dalej).

Do odbioru sztuki współczesnej również konieczne jest poznanie odpowiedniego kodu. Jest on jednak znacznie łatwiejszy do uzyskania niż kody sztuk dawnych, ponieważ jest osadzony w kontekście czasów, w których teraz żyjemy, do nich nawiązuje i z nich się wywodzi, jest więc napisany naszym językiem i odwołuje się do obecnie obserwowanych i przeżywanych przez nas zjawisk. Wysiłek, który należy wykonać jest więc tak naprawdę niewielki, kluczowe są tutaj wola na otwarcie się na niestandardowy sposób przekazywania różnych wartości i treści oraz wyrobienie w sobie pewnej wrażliwości. Nie trzeba do tego żadnych specjalnych uzdolnień – to tylko kwestia zmiany myślenia, rezygnacja ze stanowiska, w którym nie chce się rozumieć dla zasady na rzecz stanowiska osoby, która chce się dowiedzieć i która wykazuje chęć patrzenia na dziejące się przed jej oczyma zjawiska z większą uwagą i skupieniem niż robi to funkcjonując na co dzień.

Szacunek do osoby artysty

Właściwie już na tym poziomie powinien pojawić się większy szacunek do osoby artysty – on musi tą wrażliwość utrzymywać jako swój stan normalny. Od widza oczekuje się skupienia podczas obcowania z dziełem, artysta natomiast taką wrażliwość po prostu ma, jest ona nieodzowna w tworzeniu prac, dostrzeganiu inspiracji i zależności dających początek kolejnym realizacjom. Sprawia to, że artysta widzi i czuje więcej, co bywa ogromną zaletą w odbiorze świata, ale jest również niejednokrotnie wielkim ciężarem.

Jeżeli tylko ktoś chce dowiedzieć się więcej na temat tego jak odbierać sztukę współczesną, znajdzie się mnóstwo osób chętnych wytłumaczyć nawet najbardziej zawiłe przypadki. Jak w większości współczesnych dziedzin, również sztuka mocno się wyspecjalizowała, jednak wraz z jej rozwojem pojawiły się (lub rozwinęły) profesje, których celem jest przybliżać i tłumaczyć sztukę odbiorcom – kuratorzy, krytycy, teoretycy sztuki. Również często sami artyści bardzo cenią sobie spotkanie z „przypadkowy przechodniem”, zwłaszcza Ci, którym naprawdę zależy na szerokim gronie odbiorców, którzy poprzez swoją sztukę chcą zmieniać/kształtować mentalność społeczeństwa.

Tak naprawdę rzadko kiedy w historii dzieło funkcjonowało samodzielnie, bez kontekstu. To nie tak, że tylko sztuka współczesna wymaga dodatkowego komentarza. Po prostu przyzwyczailiśmy się piękne twory nazywać sztuką, nawet jak ich nie rozumiemy. Wydaje się, że jeżeli coś jest pięknie zrobione, to jest to głównym celem stworzenia takiej pracy, i cóż jest w niej więcej do rozumienia? Zdanie „co artysta miał na myśli” zawsze wypowiada się z pewną dozą drwiny, jest to traktowane jako nieistotny naddatek, snobistyczne widzimisię. „Dzieło powinno bronić się samo” – to też dość krótkowzroczne założenie. Jeżeli dane działo sztuki silnie na nas działa bez potrzeby wyjaśnienia jego kontekstu, użytego w nim kodu kulturowego, to oznacza to jedynie, że już ten kod znamy i jest to szczęśliwy zbieg okoliczności, lub że rzutujemy znane nam kody kulturowe na daną pracę, mimo iż była ona tworzona według innych założeń/co innego zobaczył w niej artysta w procesie stwarzania. To, że silnie na nas działa, to nie dlatego, że jest obiektywnie lepszym dziełem sztuki niż coś, co nie „włącza” nas od razu.

Zmiana wrażliwości

Tymczasem okazuje się, że zrozumienie i przeżycie pracy, która nie jest ładna/piękna w powszechnym odbiorze, może dać dalece więcej satysfakcji i podnieść jakość naszego doświadczania otaczającej rzeczywistości. Również zmiana naszej wrażliwości i postrzegania sztuki może poszerzyć rozumienie piękna i estetyki, pozwalając cieszyć się pracami, które bez wyrobienia tej wrażliwości nie zostałyby nigdy przez nas uznane za piękne. Należy również pamiętać, że współcześnie w sztuce nie chodzi po prostu o piękno (w przeważającej części przypadków). Chęć/potrzeba otaczania się ładnymi rzeczami nie powinna być spełniana w galeriach sztuki. Sztuka ma ubogacać, poszerzać spojrzenie na rzeczywistość, wnosić nowe wartości do naszego życia – a nie zastąpić ekstrawagancki wazon lub mebel w naszym salonie.

Zanim skwitujemy pracę współczesnego artysty którymś z przytoczonych przeze mnie na początku tego tekstu sformułowań, warto zadać sobie trud zrozumienia kontekstu powstania tej pracy – podjęcie tego wysiłku nigdy nie jest daremne, zawsze wnosi coś nowego do naszego życia. Zanim stwierdzimy, że na pierwszy rzut oka czegoś nie rozumiemy, lub że nie jest to sztuka, warto najpierw zadać sobie pytanie, ile wysiłku zostało przez nas włożone w przebrnięcie przez swego rodzaju rebus postawiony przez artystę przed naszymi oczami. Jeżeli artysta pokazuje publicznie coś budzącego nasze zdziwienie lub lekceważenie – warto podejść do takiej pracy w skupieniu. Gdyby artysta nie miał nic do powiedzenia poprzez takie dzieło, po co w ogóle by pokazywał je publicznie? Jego wysiłek jako twórcy powinien być dla nas, obserwatorów, motywacją do podjęcia wysiłku przeżycia tego dzieła, próbą zrozumienia czym ono dla nas jest, czym jest dla artysty, co wnosi w szeroko pojętą kulturę. Nawet jeżeli wnioski są krytyczne pod adresem twórcy – dla nas jako obserwatorów jest to zawsze ubogacające doświadczenie, poszerzanie możliwości naszej percepcji i interpretacji. Dajmy zatem szansę tej dziwnej i niepopularnej sztuce współczesnej, odczarujmy to negatywnie kojarzone określenie – nie w imię łechtania ego artystów, ale w imię własnego rozwoju.