Artur Przebindowski - Fundacja 4 Style

Artur Przebindowski

Prace dostępne

Bio

Urodzony w 1967 roku w Chrzanowie.
Absolwent Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie. Dyplom obronił w pracowni prof. Romana Banaszewskiego (1993).
Od 1995 regularnie prezentuje swoje prace na wystawach indywidualnych i zbiorowych, w Polsce (Warszawa, Kraków, Bielsko-Biała, Częstochowa, Szczecin) i zagranicą (Tokio, Londyn, Ateny, Brema, Nowy Jork). Wybrane wystawy: Megalopolis w Galerii Bielskiej BWA, Regionalne Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych „Konduktorownia” w Częstochowie, Stara Kordegarda w Warszawie, wystawa w Fundacji Polska-Japonia im. Miyauchi, Tokio, 10 Malarzy z Polski w Centrum Kulturalnym w Atenach, Into Europe, New Art for the New Reality w Bloxham Gallery w Londynie, Galeria Dystans, Kraków.
Laureat Grand Prix w konkursie malarskim „Prysznic – narodziny przyjemności” w Bad Zwischenahn w Niemczech w 1998 roku, zdobywcą Grand Prix Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na XXIII Festiwalu Polskiego Malarstwa Współczesnego w Szczecinie w 2010 roku, oraz wyróżnienia na 40. Biennale Malarstwa Bielska Jesień 2011.
Uczestnik targów sztuki: Warszawa, Londyn, Amsterdam

O twórczości

,Constraction’’ i ,,Megalopilis’’ to główne cykle obrazów, Artura Przebindowskiego, które mają kontynuacje po dziś dzień. Oba tytuły są same w sobie opisem wszystkich jego prac, malowanie ich jest za każdym razem jak konstruowanie wielkiego miasta. Buduje je z wielką determinacją, wypełniając każdy skrawek płótna składową wszystkich aglomeracji. Rozbija miasto na tysiące kawałków, ujęć, perspektyw i elementów, aby na sam koniec stworzyć z nich jednolitą, monolityczną, pełną wewnętrznych napięć – tkankę miasta. Nie ma w niej człowieka, jest jak pusta skorupa, jak świadectwo jego istnienia, pozostawione artefakty ludzkiej działalności. Nieczęsto, a raczej z rzadka pozostawia on za sobą doskonałą myśl architektoniczną, jego dziedzictwo to niepewna zabudowa, złożona z kilku nierównych ścian, wykutych okien, sypiących się podziałów, lejących kabli i łączeń, jak prowizoryczne schronienie na całe lata. Taką wizją oddaje on wygląd nie tylko biednych miast Ameryki Południowej, lecz również miast współczesnych, nawet tych najbogatszych. Inspiracji poszukuje na zapleczach metropolii, w bocznych ulicach, podwórzach i obrzeżach, tam gdzie nieskrępowana schematem działalność człowieka, tworzy z tego co potrzebne i niepotrzebne własną architekturę, własny dom i świat. Metry płócien przypominają mapy miejsc totalnych i globalnych, prawie abstrakcyjnych, przeoranych szramą ulic i podziałów. To co materialne wydaje się być widoczne w geście artysty, w naciekach farby, zachlapaniach i wytarciach, jak podpis na nowej architekturze – tu byłem.
Adriana Mazur